Ten przekaz jest piękny, wieloaspektowy i ważny.
Powstał dokładnie taki, jaki jest upubliczniony, upubliczniamy go właśnie z ramienia Boga, który jest Światłem naszym własnym.
Bóg nas docenia i chwali, chroni przed złem Ziemi, ludźmi, którzy są źli w Jego mniemaniu, tak i posłuchajcie sami, co powiedział.
Ogrom pracy włożyliśmy by powstał, w tym samo odebranie słów Boga, ale jest w naszym odczuciu wyjątkowy i ważny, ponieważ definiuje Boga jako sprawiedliwość, łaskę i dobro.
Miłość, którą jest nasz Tata Stwórczy.

Amen.
~√~

Przekaz z dnia 18.05.2026 r.

Boże, otwieram się na Twą nieograniczoną siłę, moc i mądrość, Światło Twoje, którym jesteś!
Jeśli to jest dobry moment na nasz kontakt, rozmowę z Tobą lub przekazanie mi wytycznych, prowadź.

Jako Bóg dostatecznie już wam mówiłem i przekazywałem treści o znaczeniu ważnym i głębokim, mistyczne, oplecione sercem Moim Bożym i potrzebą zmiany dla Ziemi, zmiany dusz ludzi.
Jako Bóg przekazałem treści o wadze ponadczasowej dotychczas — przez Anettę, kobietę serca, która podjęła to zadanie dotychczas, stanowiła o Mnie Bogu sama dla ludzi, dla was, choć mówiliście, że to niemożliwe jest, że Anetta słyszy Mnie Boga, widzi, czuje, powiedzmy.
Anetta jest tą duszą zesłaną wam ludzie, po to właśnie, byście rozumieli sens i znaczenie życia na Ziemi, pokochali to, co mowa, czyli treści te Moje o znaczeniu wysokim i dogłębnym, ujarzmiającym zło i zasadzki zła niwelującym całkowicie, gdy słuchacie ich — tych słów Moich, sylabizujecie je sami do poziomu rozpoznawalności słowa Boga.
Anetta wam dała siebie całą, powiem — jako Bóg, gdyż widzę to dokładnie teraz i w ogóle, jak sprzedała duszę prawie własną, w znaczeniu dobrym oczywiście, nie złym, byście wy sami i dzieci, rozpoznali to Światło Moje własne i czynili cud przemiany ducha, serca, do poziomu takiego, który umożliwi wam, umożliwiałby wam, bycie ze Mną w przyjaźni i jedności.
Nauczyłaby was tego Anetta, gdyż jest kobietą serca, przede wszystkim, mowy Bożej, czci Bożej na pewno, honoru wielkiego i czystości duszy, powtórzę.
Anetta ma potencjał duszy wielkiej, nieograniczony także, poprzez to, że komunikuje Światło Moje, rozpoznaje je i przekazuje wam je ludzie w poczet nauki.
To ona jest na dziś, na świecie całym, wybrańcem Moim własnym Bożym, powiem, właściwą duszą do kontaktu ze Mną, gdyż nie mieliśmy zwad żadnych, rzeknę, z uśmiechem sam, jako Bóg, ani zatargów.
To tak żartobliwie do tematu podejdę, ale gdy dwie dusze spotykają się i widzą siebie czy rozmawiają, no wiadomo, że wynikają z tych kontaktów różne perturbacje duchowe dusz, Mojej Bożej i jej, Anetki.
Jednak my zgodnie i kompletnie niezaborczo prowadziliśmy się w tych relacjach swoich, czego skutkiem są i były przekazy ważne dla ludzi i świata, dla planety całej i nie tylko.
Anetta dostrajała się do częstotliwości odbioru różnych, nawet tych wyższych niż można czy trzeba byłoby je uzyskać, pozyskać, ona te również reflektowała pobierać i wam przekazać, jednak świat Ziemi był na tyle zimny i okrutny jej samej i ludzie, że nie stało się to po prostu z przyczyny tej oto, mianowicie zatargów z ludźmi różnych, wszelakich, a prowokowanych oczywiście i jednostronnie całkowicie, bo Anetta nigdy, widziałem, nie sprowokowała niczego, co mogłoby wyrządzić drugiej istocie szkodę lub ubytek w jej duszy czy energii.
Nie, to nie było możliwe, to nie miało miejsca, jednak w drugą stronę działo się to tak często i błyskawicznie, zwłaszcza gdy kompanie całe ruszały na Anettę, nacisk był wówczas ogromny, wiadomo, no to wtedy było jej dość ciężko, Anetcie, pamiętam to także, ale ona i wówczas nikogo nie raniła i nie obrażała, jedynie przekazywała wam ludzie te słowa odebrane, które pierwej Ja jej posłałem do ucha czy serca.
Tak i ona odpowiadała wam ludzie, krzykaczom i złymi istotom niehonorowym, brzydkim, pogardliwym i niespełna rozumu może czasem, bywało, ale i tym od kart, tarotów, zródeł machania kijem i podeszwą.
To różne są, wytworzone na Ziemi i powytwarzane, energetyczne zgubne jatki, sprzężające tam ludzi, u siebie, w sobie, ale nie o tym, nie o tym mówimy, nie idziemy tam.
Jednak Anetta nigdy rzeczywiście nie wyciągała łap, że tak powiem, w stronę innego człowieka, by go jakoś ku sobie zwabić, to po pierwsze, ściągnąć, by ją posłuchał, no może uderzyć, choćby za coś, wirtualnie w nos, bo z daleka ludzie są, bywali; no nie, widzicie nie, nigdy to nie miało miejsca z jej strony, choć mogła, przyzwolenie dałem niejedno, ale ona uprawiała tych ludzi ze spokojem i wyczuciem, taktem i Miłością jeszcze mimo wszystko w tamtym czasie. Skłaniała ich ku Wiedzy, prosiła o jej rozpoznawanie, czytanie, zachęcanie innych ludzi, by podobnie zapoznawali się z tą Bożą Wiedzą oczywiście.
Czyli Wiedzą dającą wskazówki, jak żyć dalej i co z nami ludźmi będzie za moment, gdy przejawią się na Ziemi kryzysy i zło wejdzie na ten grunt ziemski nasz.
Anetta kilka lat wraz z Tomkiem, Tomaszem, mężem swoim własnym, tworzyli parasol ochronny dla Ziemi, poprzez opracowywanie setek i tysięcy treści wielorakich i wieloaspektowych, wielostronicowych, ponieważ to były traktaty formowane w przekaz Boży, tak zwaną rozmowę na 2 poziomach, Bożym i Anetty.
Jeśli o Bogu mowa była oczywiście, bo Anetta kontaktowała także energię Michała Archanioła i to był czas dość długi, bo książka "Michał: Istota Świetlista od Boga" powstawała spory okres czasu, powiedzmy.
Także wtedy nasza Perła, Anetka, pracowała z samym Michałem Archaniołem wiele, wiele miesięcy, bardzo, bardzo długo.
W przerwach dotykał ją sam Jezus, raz lub dwukrotnie co najmniej, również rozmawiali o świecie i o przyczynach zła Ziemi, a treści oczywiście zostały nagrane i ręcznie przepisane dłońmi Tomka, męża Anetty.
Były też inne istoty o innych imionach, o innych wartościach do przekazania nam ludziom, one również uczestniczyły w rozmowach z Anettą i Tomaszem.
Ci dwoje, to cudowne małżeństwo, wykonało pracę najwyższą tę, której nikt z was by nie wykonał nawet i nie w taki sposób, a już żeby to było możliwe choćby, to zbliżenie się was do nas na taką rozmowę, no tu Bóg mówi, że niestety nie jest to ten moment na pewno.
Wybrańcami zostaliśmy my, ja i mój mąż — na dobrych kilka, a po przerwie — kolejnych kilka, czyli łącznie na dobrych kilkanaście lat pracy.
Bo to będzie już 11, 11 lub 12 łącznie — codziennej pracy polegającej na kontaktach z Istotami Światła, z Istotą Boga samego, Stwórcy naszego, no i z Jezusem, z Archaniołem Rafałem, ale i naszymi obustronnymi opiekunami duchowymi.
Ja mam dwóch, Tomek ma jedną raczej opiekunkę duchową, także te kontakty miksowały nam się w zależności od potrzeb, od rodzai tematów do opracowania i zanalizowania wspólnie i zapisania ich, przetworzenia na papier, by można je było swobodnie przeczytać z uporządkowanej książki na przykład.
Tak, tak Boże było, prawda?

Tak dziecko, tak!

Dalej były już wglądy głębsze, śmielsze i traktujące oraz wytykające ludziom to, co było ważne, najważniejsze na ziemi, tej polskiej ziemi waszej, ale i na każdej ziemi świata, mianowicie to, co zowie się krzywdą, zbrodnią, biciem i zabiciem kogoś lub czegoś, a ponieważ na planecie istnieją, chodzą, poruszają się, biegają, ogrzewają słonkiem, marzną zimą różne gatunki zwierząt, mamy też gatunki hodowlane przecież, ale te są, mieszkają w zabudowaniach ocieplonych lepiej lub gorzej, ale zabezpieczających ich byt w czasie zimy; także już w tym miejscu widzimy pewne formy zależności i układności wobec jednego gatunku bądź innego gatunku, ale wygląda na to, że te gatunki są już na tyle zsynchronizowane ze sobą i zdolne przetrwać nie takie sytuacje, nie taki chłód, gdy przebywają na przykład gromadami, a wtedy mogą się po prostu ogrzewać własnymi futrami.
Tak, dzieci zwierząt, zwierzęta różnie, naprawdę różnie radzą sobie w czasie zimy no i latem, ale lato to dla nich prawdziwy raj.
Idąc dalej, co Boże chciałbyś jeszcze powiedzieć nam wszystkim, tym osobom, które będą słuchać Twoich słów, a nie mnie...
Ja już sporo powiedziałam, dlatego proszę Cię o zajęcie głosu i przedłużenie tej rozmowy w kierunku, który Ty sam wyzwolisz nam i opowiesz, ja ewentualnie mogę wejść z jakimś pytaniem, jeśli będę czuła, że to potrzebne jest w tej rozmowie.
A ja chcę otrzymać odpowiedź od ciebie, Tato!
No proszę, może teraz Ty Ojcze, no powiedz coś nam!

Anetta z Tomkiem zeszli ludzie z wysokich gęstości Nieba.
Zeszli na Ziemię oboje stamtąd wiedząc, że... no tu będzie ciężej znacznie, czy będą zadania do wykonania pewne, bo taki był tego cel oczywiście.
Zgłosili się dwoje, tak, Anetta i Tomek, by opowiedzieć ludziom o Świecie Światła.
Niektórzy sporo już o nich wiedzą, o was, kim jesteście tak naprawdę, jakimi jesteście ludźmi...?
Jak wyglądacie, jak się czujecie, jakie macie serca i świadomości, jednak jest to nadal mała garstka ludzi, ponieważ ludzie złego nawyku i przyzwyczajenia, a tych — skoro ma być dużo — no to jest ich dużo, bo będą to istoty odsunięte od planu Boga niejako, nie pamiętające planu Boga także, nie honorujące być może nawet imienia Bóg, ponieważ nie związali się z Nim wystarczająco dobrze, czy mocno, a już chcieli przesiedlić się niejako na inne spektra doświadczania życia swojego, w wolności całkowitej może.
Rozłam był i jest, rozłamy podobne, ale i identyczne macie codziennie ludzie na podwórkach własnych, w rodzinach, małżeństwach, w domach, w gotowaniu i praniu rozłam będzie, kto czym się zajmie na przykład, a kto nie, ale i głównie w dysponowaniu życiem, dysponowaniu wolnością, dysponowaniu pracą i wysiłkiem, czyli kto więcej, kto mniej...?
Kto gotuje, kto pierze, kto do szkoły chodzi to nie musi, a reszta — skoro się nie uczą — no to mają cały dom do uporządkowania, prawda?
Jednak gdy dziecko, dzieci wracają do tego domu, a dom jest już czysty i uporządkowany, no nie ma w nim na stole obiadu ciepłego dla tych oto wracających, bo rodzice sprzątając, pracując na działce być może, w polu, a następnie mając bardzo mały czas na szybki obiad, na przygotowanie go, po prostu nie wyrobili się.
I tu pokazuje nam się świadomość młodzieży, świadomość starszych osób i ona również nie jest spieszna, nie jest skalkulowana tak, co jest bardzo proste de facto żeby stworzyć, że można stworzyć oczywiście taki harmonogram pracy i zadań, który umożliwi wszystko w bardzo krótkim czasie, przy czym żadna z tych osób, z tych podgrup osób, gdy jest ich więcej, żadna, zaprawdę żadna nie pozostanie w tyle, nie ściśnie jej żołądka głód czy pragnienie, rączki zdąży umyć także, każdy z nich, każde z nich, a wystarczy, że synchronizują się wspólnie jedni i drudzy i szybciutko przygotują co należy.
Po prostu wesprą się w tym bez żadnych, absolutnie żadnych dziwnych spojrzeń i mrugnięć.
To są magiczne chwile wspólnoty kochani, dzieci i rodziców, ojców, mam, córek, wnuczek, babć może, dziadków, no i innych małolatków z domu, dlatego tak ważna jest symbioza tych ludzi, tych istnień ludzkich i ciągłe właściwie notoryczne opracowywanie planów takich, które będą kreśliły życie i porządek życia i wszystkie, absolutnie wszystkie zadania będą realizowały się w bardzo krótkim czasie, ale przy udziale osób zaangażowanych wspólnie do tych zadań.
I to nie może wyglądać tak, że jedna dziewczynka siedzi i płacze, dziadek jest zgarbiony i mówi, że mu się nic nie chce, na babcię spada wszystko, bo mama jeszcze nie wróciła z pracy, dzieci chętnie poszłyby spać, ale okej, oto jedzie mama, za nią jedzie tato — ta synchronia jest synchronią doskonałą, bo siadacie wszyscy do stołu — po umyciu rąk oczywiście — i każdy z was wykonuje jedną czynność, którą lubi lub mniej lubi, ale dzieje się to naprawdę, naprawdę szybko i błyskawicznie.
Młodzież z doskoku donosi garnek, patelnię, nóż, miskę, wszystko co niezbędne, by produkty były szybko, zgrabnie i z impetem wkładane w odpowiednie miejsca i pojemniki.
Następnie płukanie, czyszczenie, jak zwał tak zwał, lanie wody i opłukiwanie produktów warzywnych, grzybni grzybów, mycie owoców, krojenie, smażenie, pieczenie, gotowanie, jeśli to będzie ryż jako dodatek lub kasza gryczana.
W uśmiechu, w szczęściu, w radości możecie to zrobić co trzeba codziennie, pod warunkiem, że mimo każdy z was ma oddzielne myśli własne o zmęczeniu duszy, o przepracowaniu się jeszcze większym, o złym nastroju spowodowanym przez kolegę, koleżankę z pracy lub bólu pleców, bo plecak był za ciężki, to wiedzcie kochani wszyscy...
Gdy zapomnijcie o tych właśnie pomysłach i wymysłach, a często i prawdzie, gdy odłożycie to wszystko na bok i staniecie w kuchni obok siebie, to stanie się tak szybko, ten wasz obiad powstanie tak szybko kochani, błyskawicznie, z najbardziej smacznymi produktami, dodatkami, bo jakby każdy również coś zaproponuje i doniesie, obierze obierki, jeśli tak trzeba, skroi ziemniaka i zdejmie mu skórkę.
Kochani, to są tak przyjemne czynności, tak miłe, że powinniście zawsze wykonywać je wspólnie, nigdy połowicznie, że mama i tato tylko lub sama mama, nie daj Bóg sam tato.
A jeszcze dziwniej by to wyglądało, gdyby to był tylko brat i siostra lub sam brat.
No tak, Bóg lubi jedność, Bóg lubi mieszanie ludzi do wspólnych spraw, obowiązków, zadań, bo wtedy, po pierwsze, następuje efekt jednoczenia się tych postaci, powstaje za każdym razem przy takiej sytuacji głębsza więź, energie otulają te osoby coraz mocniej, coraz piękniej, coraz cieplej, do tego stopnia, że czasami aż czuć płatki kwiatów, niewidzialnych kwiatów.
W takich relacjach nie ma mowy, że ktoś na kogoś będzie krzyczał czy się złościł.
Mało tego, jeśli coś takiego zaistniało chwilę wcześniej, to w takim położeniu, w takiej wspólnocie działań i czynów to się po prostu rozładuje całkowicie, a bynajmniej zejdzie do jakiegoś minimalnego stopnia odczucia tego wątku i tematu.
Być może pozostanie on nawet już nienaruszony czy pozostawiony na kolejny dzień, bo stanie się po prostu nieważny.
Nieważny w obliczu zdarzeń, które zachodzą w tej pięknej rodzinie, bo to rodzinę, całą rodzinę wystawiliśmy na stół ofiarny. (śmieje się)
No to nie żartując, dajemy przykład wspólnoty rodzinnej, podziału cech i obowiązków, umiejętności nieprzekraczania ich na początek, a po pewnym czasie one same będą chciały się różnicować właśnie z ciekawości i z potrzeby doznania, innego rodzaju pracy, innego rodzaju krojenia czy gotowania czegoś.
No i tak mniej więcej by to wyglądało, Boże, prawda...?
Czy opisałam Ci Bożą wizję przygotowywania posiłków rodzinnie, by nikt nic nie tracił, ani nadto swojej siły, ani nadto swojej wiary, ani nie pobrudził się zbyt mocno, bo trzeba będzie uprać ubiór, który był czysty.
No właśnie Boże, powiedz nam o tym, czy to jest wzór Boga, na przygotowanie rodzinnie obiadu...?
Codziennie czy w niedzielę, jak kto woli, bo na tygodniu mogą być formy lżejsze, przy których również trzeba się pokrzątać i mnóstwo czynności wykonać różnego typu i rodzaju, by było smacznie, ale — no nie będą to posiłki ważone, gotowane i tak dalej, pieczone.
Dobrze, wracając do Boga, Boże, co Ty chcesz nam jeszcze powiedzieć?
Zapraszam Cię!

Bóg mówi, że jako Bóg ma dosłownie wrażenie, że w taki sposób, jak teraz to — ten sposób opowiedziałam, odnośnie grupy osób pracującej w kuchni wspólnie, no to Bóg mi tu mówi, że dokładnie w taki sposób pracowałam z ludźmi przez te kilkanaście lat, oferując im przekazy lub prosząc ich o wsparcie w przekazach, czyli poprzez wydawanie im pewnych form zleceń, czyli co kto ma robić oczywiście nadal, ale i co kto ma mówić i ile, jaką partię wiedzy przy tekście mówionym, przy wspólnym filmie również rozdysponowanie poniekąd kontentów pod dusze ludzi, pod ich marzenia, ich umiejętności.
Włączenie się, przeważnie, lub nie czasem, gdy nie chcieli, gdy już byli zdolni sami coś z siebie dać i dokonać. Tak, Anetto, twoje przygotowania ludzi do dobra i lepszego życia, do poznania Mnie samego, zaprzyjaźnienia się ze Mną — to Ja widzę, że zrobiłaś to, Perło, wyśmienicie.
Mówię ci to teraz już sam, że jest to i było szczególne posłannictwo dla ciebie to po pierwsze, ale i szczególne przez wzgląd, w jaki ty sposób właśnie dotykałaś ludzi, czy kolejnych ludzi, by zachęcić ich do pracy z nami, by przedłożyć im Moje słowa i tekst, choćby zdanie pisane, bo widziałem jak je dorzucałaś tym ludziom bez końca, by się z nim zapoznawali, by zapytali może czym to jest i posłuchali, tak naprawdę posłuchali, czym to jest?
Czyje to są słowa?
Pracowałaś mądrze, roztropnie i dzielnie, nie raniłaś, powtórzę nikogo, jednak oddawałaś mocniej słowo czy słowa, o które Ja prosiłem ciebie, byś je im, ludziom, podała.
To nie Anetty była wola ludzie, nigdy.
Nie zdarzało się raczej to, nie pamiętam, by samowolnie zagięła wam coś, słowo, gębę może za to, coście jej mówili, a w sposób karygodny — kobiety, bo i mężczyźni też czasem, zdarzało się, oj tak, paprociowi i muchomorowi to byli ludzie, powiem.
Niewybredni przy stole, zaś przy Anetcie mocno kontentujący swoje własne, duchowe wypaczenia powiedzmy i zbitki słów nijakich.
Było różnie, naprawdę było różnie, ilość ludzi, która się przewinęła wokół Anetty i jej męża, po to, co ciekawe (uśmiech), by ich zgasić, posłuchajcie, choć to Ja sam w roli Boga zszedłem i prowadziłem ich dalej, konfrontowałem z tymi ludźmi przecież, a oni nadal zamaszyście rzucali nam tu słowami i klątwami prawie, ci na początku, bo dalej, po czasie jakimś, to już ino klątwy leciały, złorzeki i hamowanie ich pracy, poprzez dośrubowanie im klątw i wróżb do ciał ich własnych, po to, by stali w miejscu — to po pierwsze — z Wiedzą, by nie dotarli do kolejnych miejsc, w których mogliby pokazać się i zaprezentować Światło Moje Boże godnie.
Tak, tu powstrzymywano ich każdym możliwym sposobem, kłody rzucając pod nogi duże i ogromne.
Eteryczne właściwie, energetyczne takie, których nie widzisz, jeśli nie widzisz duszo ludzka, człowieku, a oni mieli je zarzucane pod nogi w celu spowolnienia ich i ich pracy.
Zawrócenia ich z powrotem do domów, by nie kontaktowali ludzi tą Wiedzą Moją — mówi Bóg.
Anetta szła, Tomek nie, rzadziej w tym czasie, próbował Mnie Boga pokazać w innych miejscach, próbował Mnie podnieść sam, własnymi rękoma wyłącznie, na płaszczyznach innych, na których bywał sam.
Tam Tomek podejmował dyskusje, tematy, szczerze, mile opowiadał, czym się zajmuje, czym się zajmujecie oboje, czym się zajmuje z Bogiem, tak de facto, co prawdą jest i było, ale co mógł się spodziewać, powiedzcie, prócz odzewu zła, śmiechu czy chichu często?
Ludzie z kategorii śmichów i chichów są bodajże kategorią odosobnioną we Wszechświecie całkowicie.
Oni są oddaleni tam, po śmierci oczywiście, mówię, na zupełnie inne rejony doświadczania strony przeciwnej, czyli tej strony pośmiertnej.
Są nawet niedopuszczani do grup ludzi bardziej poważnych i logicznych, utrzymujących w chwili śmierci powagę sytuacji i logikę zdarzeń, w tym pamięć ziemskiego życia, bo tacy ludzie, stonowani i uważni, no więcej ze sobą zabierają na tamten świat, powiedzmy, niż ci, którzy na tym świecie praktykują lenistwo, śmiech, taniec, zabawę i trzy kropki, Drodzy ludzie Moi, trzy kropki dla tamtych znużonych Bogiem, a zainteresowanych tym wszystkim, co pod tymi kropkami się mieści. (uśmiech)
Dobrze, idąc dalej, z Boga petycja jest, by zostali oni może na świecie tym, w Polsce, w czasie okupowania ziem polskich za moment, nie mogąc tej ziemi polskiej opuścić, podczas gdy ci ludzie, istoty, dzieci ich Boże, garnęli się do poznawania Boga, do wspólnot rodzinnych, które przed chwilą omawialiśmy, do bycia naprawdę pokornymi i służnymi innym ludziom w razie potrzeby, jak Tomek Morawski, Mój Drogi Tomek, który jest zawsze skłonny pomóc i tę potrzebę niesie innym ludziom.
Dałem przykład kochani o Tomku, bo tacy ludzie zasługują na więcej i ich Bóg chroni, zauważcie.
I będę chronił Anettę i Tomka jednocześnie, za to wszystko, co zrobili z mocy serc, z duszy, z bezwarunkowości niejako i potrzeby ratowania i wspierania i wspomagania innych ludzi w momencie kryzysu państwowego, wojennego powiedzmy już śmiało, kryzysu głodu ludzie czy braku lekarstw, wody, picia po prostu.
Z was nikt latami się nie wychylił i nie wychylał, z was pozostałych, z was naokoło nich żyjących, mieszkających czy przebywających wirtualnie może, społecznościowo.
A kontakt mieliście, Anettę i Tomka znaliście, to i powiedzcie Mi dziś, co im tak naprawdę pomogliście ludzie sami i w czym?
Sporo was było, oj sporo!
Stare konto, na którym tak mocno i ciężko pracowali codziennie — do świtu i do nocy, przesyłając wam te przekazy serca Bożego, Moje, do zapoznania się z nimi, do zabezpieczania się z nimi, do chronienia się z nimi przed wszelkim złem.
Oni, każdy przekaz w tamtym czasie, przesyłali dla każdego z was, dla bardzo dużej ilości ludzi z dawnego konta, bo było was tam naprawdę, naprawdę dużo wokół nich, ale cóż, to coście zrobili widziałem, mianowicie przychodziliście czytać przekazy nocą, większość, gros osób przychodziło nocą i pod osłoną nocy zabierało treści Anetty i Tomasza do siebie.
Spisywaliście je, robiliście zrzuty całych stron, elaboratów, które to Tomek z Anettą prowadzili na swoim własnym kanale, na własnej stronie, a wy zabieraliście im to cichutko, nie pokazując się nawet — w dzień, czy w nocy, robiliście to, gdy spali oczywiście, coby nikt was nie widział, ludzie.
Nie pozostawialiście żadnego słowa podziękowania, nie oznajmialiście kim jesteście i jak się nazywacie, po co są wam potrzebne materiały Tomka i Anetty, do jakiego celu?
Żadnego punktu, żadnego lajka, tak zwanego zasłużonego, by ktoś ich pochwalił i zobaczył ten ruch na koncie, tę pochwałę przez was daną wtedy — nic, nic, nie było nic!
To, co się pojawiało na profilu, to była wyłącznie krytyka różnych, przeróżnych osób, może i waszych, ale już w ciągu dnia, by napisać dwa zdania i uciec.
Jako Bóg widziałem wszystko, dzieci.
Każdy ruch, każdą kradzież, każdą ucieczkę, każdy film nagrany telefonem, każde zdjęcie zrobione z ich pracy, z ich profilu, każdy fragment wyszukany i zabrany, ale i wskazówki, które dawałem ludziom regularnie ku polepszeniu ich życia, to również zabieraliście, a i nade wszystko.
I wszystko byłoby w porządku, ci, co mowa, istoty, co mowa, gdybyście pobrali te materiały, zapłacili za nich jakiś pieniążek, do skarbonki dołożyli im, pokłonili się, podziękowali, zabrali do siebie, a będąc u siebie, użyli, owszem te treści, może pogłębili ich ważność swoimi słowami, ale nade wszystko zapieczętowali je wręcz imieniem i nazwiskiem Anetty i Tomka, jako ludzi pierwowzoru treści Bożej.
Nic takiego nie było nigdy, mimo że ich treści były zaopatrzone komentarzem, który Ja sam, jako Bóg, im podyktowałem i brzmiał on mniej więcej tak, że właśnie treści Anetty i Tomasza należą do Wydawnictwa o wdzięcznej nazwie "Perła i Muszla", zatem nie podlegają żadnym prawom komercyjnym, a książki sprzedaży, bez naszej wiedzy, ponieważ to my, "Perła i Muszla", posiadamy pełne prawo do nich.
Ta Wiedza była zaopatrzona dokładnie tymi systemowymi kaucjami świata realnego, systemowymi zabezpieczeniami, powiedzmy.
Jednak i tu złamaliście wiele zasad, krzywdząc Tomasza i Anettę w sposób niewyobrażalny, ponieważ ich treści pobieraliście regularnie co noc, nanosiliście na własne strony, tworząc z nich kontenty opracowane dodatkowo własnym mentalem, ale sedno było, to ważne, pokazane jako wasz pomysł, wasza inteligencja duszy, która do tego momentu doszła i to przejawia i objawia, prawda?
Byłem — widziałem, ci, co mowa!
Tu się nikt nie wycofa, pytania są już tylko retorycznymi, retoryczne.
Były osoby, kobiety, kobieta, która własne relaksacje, manifestacje nazywała "Światem Światła", co ciekawe, podczas gdy w tym czasie, zapewniam, nikt, nikt, żaden człowiek, żadna osoba nie posiadała w świadomości własnej, jak również nie pobrała żadnego kontaktu, terminu określającego Boga — jako Boga, jako Bogiem Światła.
Nigdy do tego momentu, nikt nie używał terminu "Bóg Światła", podczas gdy w tym czasie, o którym mówimy nawet własne projekty relaksacyjne ponazywali projektami Boga Światła, ludzie.
Nieprawdopodobne, że do tego stopnia zdjęli od Anetty i Tomka termin określający Mnie samego, jako Istotę Bożą, Boga Światła, no i wszystkie pochodne określenia od tych terminów oczywiście były pobrane tam.
Mówiłem kiedyś, że przyjdzie dzień, w którym padną imiona i nazwiska tych osób, tych złodziei śmiało mogę rzec, którzy przychodzili i obrabiali z czego tylko mogli, dosłownie, Tomka i Anettę oraz tę ich ciężką, wytężoną pracę na rzecz społeczności ludzkich i Ziemi, powtórzę.
Zaiste, zabierali im to wszystko, a Ja jako Bóg szczery, prawdomówny i głęboko ambitny też powiem, no wybędę te nazwiska i imiona osób za moment, by i inni ludzie dowiedzieli się, kim oni byli, kim byliście sami, używając własne kontenty, duchowe rzekome, choć nie uważam tak sam, jako Bóg, jednak nie o tym i nie o was dziś będzie, nie.
Jednak jako rzekomo duchowe osoby, a pobierające treść, całe treści, całe wiązania treści, całe komendy używane w treściach, zdania, ich głęboki sens, ich głębokie znaczenie, a nawet czołówki tę treść określające, jak cytowany wcześniej: Świat Światła, Istoty Świetliste, chyba "Michał Archanioł", również tam był włączony, do tych skradzionych oto koncesji tych ludzi.
Bogu nic nie umknęło ludzie, bez obawy.
Jestem czysty, wiem dużo, rozpoznam jeszcze więcej zniewoleń dusz ludzi i zniewalanych i tych, którzy zniewalać będą czy chcą nadal.
Te kłamstwa muszą odpaść, już dawno powinny były odpaść, powiem.
Idąc dalej...
To wy wszyscy powinniście złożyć swoje zeszyty i zeszyciki na tamten czas obecny, w którym startowaliśmy wszyscy niejako z Tomkiem i Anettą, czy naszymi duszami opiekuńczymi, by was uczyć wszystkich po kolei, nie jednego czy 5 osób, to wy mieliście przyjść i usiąść przed Bogiem ludzie, a nie schodzić się nocą, by nikt nie widział was, byście mogli szybko uciec i udawać nadal, że wy tu, do Anetty i Tomka, nie przychodzicie czemuś.
Praktykowanie takiej wersji omijania ludzi, którzy mają wysoki światopogląd, ogromną wiedzę duchową, nieprzeciętną mądrość i duchowe posłannictwo, ale też zeszli tu na Ziemię z poziomów hen hen za wami, hen hen dalej, niewyobrażalnie dalej, no to cóż, to chyba zobowiązywało was do rzetelnego słuchania ich, podziękowania im za ich wglądy i percepcję duszy duchową, skoro znaleźli się aż tak daleko wam samym z jakiegoś powodu.
No to piłka jest krótka, zapoznaje się tych ludzi, otacza ich się ciepłem i Miłością, pewną troską, zadbaniem, by mieli co jeść, pić, a wam, oczywiście, by przekazali swoje sprawy i wiedzę duchową od Taty — Boga, mówią.
Mówią sami tak pięknie, widzicie, nie obawiają się Mnie nazwać Tatą czy Tatusiem, nie.
To wy macie problemy ludzie, wszyscy po kolei, od źródłowych po złodziejskich i innych półbogów i nie-bogów, nieistotne, jako Bóg nie słyszę was w ogóle ludzie, byście Mnie wołali, ktokolwiek, haaa, prócz Anetty i Tomasza, a teraz w ostatnim czasie kilka osób, kilka im osób czyni podobnie, bo zrozumieli sens naprawy siebie i życia.
I Boga, którym Jestem — przygarną, mam nadzieję jeszcze.
Tak i chleb dałem wam i wodę dotychczas, można uznać, byście nie pomarli z głodu i pragnienia, chorób jakichś zarażonych wam czy wbitych wam w skórę, byście nie spotkali samych siebie nade wszystko w złu, jakim jesteście i bywaliście ludzie.
Tu są Anioły Światła, Tomek i Anetta.
Mieszkają w tym mieście, gdzie żyją — już 15 lat i przez te 15 lat praktycznie, wyciągają wam słowo po słowie treści od Boga, czyli Moje własne zapisy, Moje własne słowa.
Poprzez częstotliwości energii komunikujemy się ludzie, poprzez zmysł częstotliwości energetycznych Anetty, która pasma niewidzialne energii czyta jak słowa, zdania, wersety, no i całe strony z tego będą, są, powstają, powstały nieskończone ilości przekazów i matryc Wiedzy Bożej.
Czy ktoś z was ją poznał głębiej, by zrozumieć, czym to jest...?
I jak to działa i jak to kwarantuje po Ziemi...?
Czy pytaliście ich, co byłoby im potrzebne jeszcze w tym świecie?
Może jakieś braki mają w ubiorze, jedzeniu, piciu?
Wystawieniu się na deszcz i słońce, w opłaceniu gazu, wody, tak wiele rachunków ta planeta na ludzi zarzuca, że sam Bóg by ocipiał — mówi — będąc tutaj z wami, ludzie.
Nie jestem, przychodzę doraźnie, a nawet rzadko, gdy Mnie woła dusza piękna Anetty, by pytać o coś Mnie; słyszę ją zawsze i zawracam stamtąd, gdzie jestem, gdzie to dobro kwitnie, na tą waszą Ziemię schodzę, na ten wasz raj, zgubiony i zagubiony zupełnie, na te wasze podwórka, ale i cmentarze, bo wszędzie gdzie podwórko to i cmentarz był, jest ludzie.
Zrozumcie to w końcu, że śmiertelność ludzka ludzi jest czymś, z czym nie można się w ogóle pogodzić, ale i połapać, tak wiele, tak wiele dzieci ginie, zwierząt ginie, starców ginie i dorosłych ginie, tu ginie i ginie i ciągle ktoś ginie, więc nie cieszcie się za bardzo, że leżycie na łące pięknej i miękkiej, bo tak naprawdę leżycie na rozsypanym popiele ludzkim ludzi, na ich kościach, na ich szczątkach, na ich bólu i łzach ludzie.
Ta Wiedza miała was doprowadzić do stanów szczęścia i uprzątnięcia Ziemi ludzie, do wyczyszczenia jej pól, zagonów, ogrodów, łąk, do stanu takiego, że wszystko będzie wam rosło i kwitło w sposób nadzwyczajny.
Zwłaszcza wtedy, gdy śmierć będzie ludzi zabierała tylko wtedy, tylko wtedy, gdy to będzie całkowicie konieczne.
Gdy starość zawoła niejednego człowieka i duszę, starca, nie młode dzieci, młode mamy, tatusiów, nie, starcy mogą iść do ziemi, to oni powinni.
A nawet jeśli oni nie zechcą, czy nie chcieliby, mogliby żyć dalej na tej ziemi, zdrowej ziemi oczywiście, mówię.
Pełnej ziemi pokarmów i zdrowia przedłużającego wszystkim życie.
Amen.

To tak pokrótce o tym, czego uczą książki Boga, w większym, sporo większym zaawansowaniu, ale takim, który każdej duszy daje możliwość zrozumienia co tam jest, a przy każdym kolejnym podejściu i zmierzeniu się z nimi, dostajecie i dostalibyście wgląd taki, który pozostałby już bez pytań, bo ta Wiedza, czyli książki Światła, książki Boga, które Anetta i Tomek opublikowali dotychczas, powodują takie rozświetlenie duszy i taką w niej mądrość, taką szybkość jednocześnie wzrostową duszy i ducha i człowieka samego, że to dzieje się tak naprawdę gwałtownie.
No i Duch nie musi już wtedy schodzić w kolejne życie, bardzo trudne dla niego, bardzo męczące, prawdopodobnie znów krótkie, znów ze śmiercią przedwczesną i z niewyniesieniem z tego życia żadnego konkretnego celu, sensu i zrozumienia, bo tak właśnie wcielacie się i odchodzicie bezmyślnie, by naponów wejść w ciało ryby, kozła, konia, krowy, świni, osła, no i pomyślcie kochani, kto ich potem prowadzi na rzeź, czyli was, was samych!
Bo sprawiedliwość istnieje, zapewniam sam — jako Bóg, istniała zawsze.
To człowiek nie rozumiał trendu Bożego działania i Bożego miłowania ludzi, ale nade wszystko nie pojmował potęgi i charyzmy ciemnej strony mocy, zdolnej do najgorszych świństw, najwyższych przekłamań prawdy, kradzieży, załamań energetycznych duszom, by nie uczyły się dobrze.
Wprowadzenia je w stany stagnacji, upadku, śmierci, bólu, chorób, wystawiania ich na najgorsze, trudne przypadki doświadczania życia.
Tragicznie, bo bez Boga zupełnie.
Sprawa jest prosta — po śmierci znów do nich traficie, a oni was poprowadzą tą samą drogą bólu i śmierci.
Nic dodać, tyle.
Przekaz zamykamy, są to wybory, które są dokonane, dokonywane lub będą dokonane.
Bóg czeka na tych, którzy ku Niemu idą świadomie, odważnie, z potrzebą serca i duszy.
Nimi się Bóg zajmie, jako i teraz obiecał i obiecuje nadal, że zajął się i zajmie, Anettą i Tomaszem.
Amen.


Błogosławię Wam i będę dzieci!

BÓG

Komentarze