Justynka:
Może i tajemnica Anetko ale moim zdaniem to ...Mgły końca świata"!? Idę rano widzę takie oto mgły - nuklearny świt nad miastem. Mgłę można wręcz kroić nożem, tak gęsta. Powietrze nie ma zgniłego, późnojesiennego zapachu. Lecz jego zapach był taki chemiczny, syntetyczny, jakby wręcz.... robotyczny. Idę po poludniu mgła,jadę wieczorem do domu mgła ,że muszę zwolnić do 40 ...fakt mieszkam na Kaszubach tu jest tzw.mikroklimat....ale takiego grudnia jak tu mieszkam 21 lat nie pamiętam.Lato także było do dupy.....
Oj ostatnio gady nieźle przyspieszyli.....praktycznie zero słońca...
Wszystko to wyglądało jak iście apokaliptyczny krajobraz. Przypomniało mi to jeden z najbardziej złowrogich okresów w moim życiu, który nastąpił od połowy października 2020 do marca 2021. Nihilizm, nicość, rozpad, zgnilizna.
Jakże poetycko można opisać.... zwykłą mgłę. Bo to po prostu zwykła, jesienna mgła z elementami szadzi? Prawda, że tak?
~√~

Perła, słowa przekazu z pól energii Boga:
Powiem ci Justynka, że masz wysoką świadomość siebie i otaczającej ciebie rzeczywistości, świata i ludzi.
Tu nikt niemalże nie podchodzi do tego w ten sposób, że świat, który zna, znają go ludzie, może przestać istnieć z przyczyn naturalnych, powiedzmy, a jest nimi i będzie zapadnięcie się niejako struktur energii i rozbicie Światła w nich samych — poprzez dezawulację struktur energii, samej energii.
Jednakże proces ten jest procesem stałym już na Ziemi, a składającym się z czynników innych, mianowicie wpływu na ludzi Ziemi przez innych ludzi Ziemi, hierarchie, złączenia ludzi — złączenia ludzi i ciemności, znaczy.
Proces ów rozpoczął się, gdy mówiliśmy o tym przekazem Boga, w przekazie Boga, że nadchodzi czas zemsty energii — mszczenia się struktur energii, które rozpadały się przez ludzi dotychczas, na skutek działań człowieka same, a jest to już stały element życia na Ziemi, że człowiek marnuje się sam i innych unieszkodliwia w ten sposób, że pozbawia ich życia niekiedy, szans na dobro i dobre życie — życia godnego z nim samym.
Tu mówimy o ludziach głównie, ale i zwierzęta są nasze na Ziemi, braćmi, siostrami, tak i Bóg tu wyraźnie powiedział, że giną one, zginiemy my — ludzie — wszyscy, którzy jedli je dotychczas i mówili, że są ich "pokarmem".
Dlatego idzie coś na wzór pogromu ludzi, choć ów pogrom jest sylabizowany działaniem sił zła, potocznie mówiąc, które układa sobie człowieka pod siebie i życie, które ów człowiek wiedzie, a niezgodnie z Bogiem, z Nim samym.
Tu Bóg wyraźnie podkreślał, że człowiek odejdzie z Ziemi każdy, kto nas tu nie wspierał może, nie angażował się w pomoc lub pomagał po prostu, nie pomagał, znaczy, w znaczeniu ofiarności swojej i bycia z nami na wespół dla celów obrony Ziemi — mówi Bóg — wyraźnie.
Dlatego reset powstał z Ziemi, który nadchodzi w wielką mocą i hukiem dla wielu osób nieświadomych, niegodnych żyć tutaj, niewłaściwie traktujących Ziemię i ludzi, wykorzystując ich dla potrzeb swoich.
Tu odejdą inni ludzie także, którzy dopuszczali się zła, złego traktowania dzieci i zwierząt, ludzi starszych i innych, którzy cierpieli na skutek wyzysku i tyranii tych powyżej.
Tu będzie taki jeszcze "cyrk", że niejeden padnie ze zdumienia, gdy zobaczy sam siebie w lustrze grozy.
Ludzie myślą, że czas idzie im słodki i pewny, podczas gdy idzie im trudny i niewłaściwy całkowicie im samym, ludziom.
Ludzie myślą, że będzie dobrze — podczas gdy dobrze nie jest i nie było dotychczas, ani nie szykuje się to ze strony ludzi — by było dobrze, ponieważ ludzie są zawzięci i agresywni już teraz na tle poprawy i naprawy życia własnego czy innych ludzi choćby.
Ludzie są teraz zawzięci i apodyktyczni całkowicie, niemiłosierni względem siebie i braci swoich, czy zwierząt — mówi Bóg.
Są nastawieni na branie nie kochanie, nie.
Dlatego też będzie, jak będzie — mówi Bóg — ponieważ nikt z was nie zaprotestował nawet, by żyć inaczej sam wśród ludzi, zmienić coś może wśród swoich ludzi czy rodzin, w otoczeniu własnym znaczy.
Ludzie tu są niemiłosierni nadal względem zwierząt i dzieci, ludzi innych, a niosących Pokój, Światło i Miłość doczesną, jak ci tutaj dwoje choćby, Anetta i Tomek, którzy starali się nieść wam Światło, Miłość i Pokój sami latami.
Nikt z was niemalże nie postarał się, by czytać ich, propagować i zachęcać dalej do pracy, działań, gdyż uznaliście, że są mali wam samym, nieistotni jakoś może lub nieważni, podczas gdy to oni są na piedestale spraw Moich Bożych — mówi Bóg — będą!
A wy, cóż?
Zginiecie może wszyscy po kolei za to, że staliście się niemrawi życiem i działaniem swoim, nieludzcy i słabi — w znaczeniu stanowienia o dobru i Bogu — całkowicie słabi tutaj i mierni, to prawda.
Anetta i Tomek starali się wam uzmysłowić potęgę słów Moich, po pierwsze, a po drugie znaczenie resetu, tak ważne i istotne dla ludzi, którzy giną, czy zginą.
Jednakże wymyślaliście, że oni sobie mówią ot tak treści i prowadzą je dla zasady, nie dla prawdy i ludzkości, co zginie, bo zginie naprawdę dużo istot żywych na Ziemi jeszcze, czy nadal, choć sądzą, że nie, będą żyć.
Świat stoi u krawędzi piekła własnego, które stwarza i wytwarza sam w poczet własnych potrzeb i niespełnienia, a jest to piekło złego traktowania ludzi i zwierząt — powtórzę — dzieci małych, czy ludzi starszych.
Wyliczać można bez końca też, złudzenia ludzi i potęgę zła, która manifestuje się w człowieku obecnie i bez końca — dałem wam czas na to, byście stabilizowali to sami ludzie.
Mówiłem przez Anettę i Tomasza latami wam ludzie o tym, co będzie, jeśli nie zaprzestaniecie zła ludzie i pogromu zwierząt — mówiłem wam o tym codziennie, co będzie, a Anetta powtarzała to po stokroć sama i mówiła wam, że czeka was śmierć za to wszystko wbrew woli Boga tworzone na Ziemi, stwarzane czy zabijane choćby.
Ona mówiła wam niejednokrotnie, co czeka was ludzie i jaki świt — świat za moment będzie.
Tu każdy — kto uważny — wie i rozumie też, co szykuje się na Ziemi i dlaczego?
A jest to na pewno także żniwo śmiertelne na skutek wchłaniania też tego, co leci wam z góry ludzie.
Mówiłem o tym także — przekaz niekompletny jest — bo ludzie Moi nie są zdolni i wydolni dać wam tyle, ile żrecie ludzie na Ziemi sami, byście głodni nie byli, prawda?
Oni gotują wam codziennie prawie pokarmy zdrowe i dobre, a wy im nie daliście nic prócz chleba i wody, niektórzy, mąki lub nasion.
Gdzie owoce, pytam, ludzie?
Gdzie...?
Gdzie są wasze chęci i serca do poprawy i naprawy Ziemi, która wchłonie was jeszcze sama za to wszystko, co robicie, pochłonie.
Choć dałem czas mały wam ludzie na poprawę i naprawę — powiem — to jednak nie daliście jeść i pić Anetcie z Tomaszem sami.
Ale tak — jakom prosił was sam dotychczas.
Tak i jest czas wojny bliski, nadchodzi, a Ziemia się orze sama, martwymi duszami nasycona i przesycona dotychczas całkowicie.
Tu jest nadal śmierć pisana Ziemi i ludziom mieszkającym na niej, którzy nie uznali Boga Światła, Mnie, dotychczas sami.
A kierują się tam, gdzie Boga nie ma po prostu nadal.
Znaki czasu Justyna — mówi Bóg — znaki czasu.

Podajcie.

Komentarze